Poznaj mój zespół
Izabela
Wszystko zaczęło się od jednej książki. Iza była wtedy licealistką, sięgnęła po „Zbrodnię i karę” i przepadła, bo nagle okazało się, że w tekście dzieje się o wiele więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Poszła więc na polonistykę, gdzie zafascynowały ją tekstologia i badanie tego, jak w ogóle zbudowane są teksty, a że wciąż odkrywa nowe tropy, dziś myśli już całkiem serio o doktoracie. Na zajęciach robi dokładnie to, co kiedyś zrobiła z nią „Zbrodnia i kara”: pokazuje, że polski wcale nie musi być przewidywalny i nudny. Podstawę programową traktuje poważnie i świetnie ją zna, ale zamiast wtłaczać uczniów w gotowe schematy, uczy ich myśleć samodzielnie, a przy okazji zdobywać punkty na egzaminie. Prywatnie kocha literaturę w każdej odsłonie i na jej półce spotykają się Sienkiewicz, Hesse i Murakami, a w tle grają Radiohead, Patti Smith, Coma i litewski Katarsis. Do tego kocha siatkówkę, taniec i malarstwo, bo Iza rozwija się na wielu polach naraz i tę samą ciekawość świata potrafi zaszczepić swoim uczniom.
Marysia
Marysia od początku studiów wiedziała, że chce uczyć, dlatego na polonistyce wybrała specjalizację nauczycielską. Dziś jest na trzecim roku, a za sobą ma już praktyki w szkole i pierwszych uczniów, których przygotowywała do egzaminu. Szybko przekonała się, że samo tłumaczenie materiału to za mało, bo uczeń najwięcej zyskuje wtedy, gdy zaczyna wierzyć, że sobie poradzi. Dlatego jej zajęcia są pełne pomysłów, a przy tym konkretne i dobrze przemyślane. Marysia czyta wszystko: kryminały Agathy Christie, powieści Jane Austen i fantastykę ukochanego Tolkiena, choć najbliżej jej do klasyki. Z książek wypisuje cytaty, czyta przy herbacie, a z każdej historii wynosi coś dla siebie. Jeśli język polski kojarzy Ci się głównie ze stresem i nudnymi lekturami, na zajęciach z Marysią łatwo odkryjesz, że może być zupełnie inaczej.
Aleksandra
Ola maturę pisała całkiem niedawno, więc doskonale pamięta ten stres i wie, co siedzi w głowie zestresowanego maturzysty. Miłość do polskiego wyssała trochę z mlekiem matki, bo jej mama jest polonistką, a rozmowy o lekturach i języku towarzyszą jej właściwie od zawsze. Doświadczenie w korepetycjach dopiero zdobywa, ale ma do uczenia naturalny dryg i tę rzadką umiejętność, żeby o trudnych rzeczach mówić naprawdę prosto. Lektury potrafi opowiedzieć tak, że przestają straszyć, a zaczynają mieć sens i całkiem nieźle wciągają. Jeśli szukasz kogoś, kto jest blisko ucznia i mówi jego językiem, Ola sprawdzi się idealnie.